Corlett
nie spodziewał się, że Scott tak szybko - jego zdaniem - skończy
swoją pracę.
- Masz coś? - spytał.
- Według najświeższych informacji - powiedział Scott wskazując na swoje notatki. - we wszechświecie, a więc w Galaktyce krąży coraz więcej statków pozaziemskich. Niektóre zbliżały się do Ziemi, i to dość odważnie.
- A co z sygnałami? - spytała Clara.
- Sygnały pochodzą od istot pozaziemskich. - wyjaśnił Scott. - Tak, jakby chcieli się z nami porozumieć... to chyba jakaś inna rasa kosmitów, niż ta, którą znamy od pierwszej połowy dwudziestego pierwszego wieku (Scott miał na myśli szaraki).
- Nasi kosmiczni bracia stęsknili się za nami. - odezwał się Inferno. - Bardzo dziwne są te ich sygnały... ale ludzie starają się nie wpadać w panikę.
- Kiedyś ludzie mniej o nich wiedzieli. - powiedziała Clara. - Dlatego ich trwoga była większa. Amerykanie podobno też coś odkryli...
- Według najświeższych informacji - powiedział Scott wskazując na swoje notatki. - we wszechświecie, a więc w Galaktyce krąży coraz więcej statków pozaziemskich. Niektóre zbliżały się do Ziemi, i to dość odważnie.
- A co z sygnałami? - spytała Clara.
- Sygnały pochodzą od istot pozaziemskich. - wyjaśnił Scott. - Tak, jakby chcieli się z nami porozumieć... to chyba jakaś inna rasa kosmitów, niż ta, którą znamy od pierwszej połowy dwudziestego pierwszego wieku (Scott miał na myśli szaraki).
- Nasi kosmiczni bracia stęsknili się za nami. - odezwał się Inferno. - Bardzo dziwne są te ich sygnały... ale ludzie starają się nie wpadać w panikę.
- Kiedyś ludzie mniej o nich wiedzieli. - powiedziała Clara. - Dlatego ich trwoga była większa. Amerykanie podobno też coś odkryli...
- Każdy dzień
zawiera odkrycia. - powiedział Scott. - Dlatego też musimy być nie
tylko ostrożni, ale i cierpliwi. Nikt nie chce rozczarowania,
wynikającego z pośpiechu.
Badacze pokiwali głowami. Byli już w pełni
doświadczeni w zakresie podstawowym, jednak musieli dożyć wieku
człowieczego Inferna, aby stać się w pełni aktywnym działaczem -
czy też badaczem.
Wiedzieli, że jeśli
zechcą, mogą pozostać w Armii do końca życia, lub też odejść
po określonym przez nich czasie.
Dawny dowódca
Armii, pradziadek Susan Steward założywszy to stowarzyszenie
skupiające wokół badaczy i kosmonautów, chciał, aby Kanadyjczycy
nie bali się sił wyższych, dzięki ich dokonaniom.
Wierzyli
głęboko, że kiedyś będą wiedzieli jeszcze więcej o
wszechświecie niż obecnie. Wiara - to coś, co trzymało ich na
duchu. Nie dawali sobie wmówić, że byli skazani na niepowodzenie.
Ich stowarzyszenie liczyło już ponad pięćdziesiąt osób, a załoga, z jaką to lecieli na różne misje i podboje Kosmosu mogła mieścić dziesięciu członków. Autobotów było w Armii około sześćdziesięciu, ponieważ wpływało to na ich owoce pracy. Były im bardzo bliskie, przez ponad sto pięćdziesiąt lat istnienia stowarzyszenia; wiele było misji śmiertelnych i sprawy układały się zwyczajnie; ktoś odchodził, ktoś przychodził, lecz Armia cały czas istniała i cały czas trzymała wartę nad rządem Kanady, ażeby ich wspomóc we władzy.
Oczywiście w Kanadzie było kilka innych stowarzyszeń trudniących się tym samym, ale spośród nich to Armia była najstarsza i najbardziej ceniona. Jakże dużo się zmieniło, jak dużo pokoleń już słyszało o nich...
Cała Kanada była z nich dumna.
Dzięki nim doświadczyła tyle bolesnych, ale i radosnych przeżyć, wzruszeń... Takie chwile wywołują znajomą łezkę w oku... i człowiek pragnie raz jeszcze do niej wrócić, chociaż wie, że nie jest już w stanie tam pracować, ze względu na wiek i osłabiony wigor...
Ich stowarzyszenie liczyło już ponad pięćdziesiąt osób, a załoga, z jaką to lecieli na różne misje i podboje Kosmosu mogła mieścić dziesięciu członków. Autobotów było w Armii około sześćdziesięciu, ponieważ wpływało to na ich owoce pracy. Były im bardzo bliskie, przez ponad sto pięćdziesiąt lat istnienia stowarzyszenia; wiele było misji śmiertelnych i sprawy układały się zwyczajnie; ktoś odchodził, ktoś przychodził, lecz Armia cały czas istniała i cały czas trzymała wartę nad rządem Kanady, ażeby ich wspomóc we władzy.
Oczywiście w Kanadzie było kilka innych stowarzyszeń trudniących się tym samym, ale spośród nich to Armia była najstarsza i najbardziej ceniona. Jakże dużo się zmieniło, jak dużo pokoleń już słyszało o nich...
Cała Kanada była z nich dumna.
Dzięki nim doświadczyła tyle bolesnych, ale i radosnych przeżyć, wzruszeń... Takie chwile wywołują znajomą łezkę w oku... i człowiek pragnie raz jeszcze do niej wrócić, chociaż wie, że nie jest już w stanie tam pracować, ze względu na wiek i osłabiony wigor...